Selfie Project - puder i płyn micelarny - recenzja

Hej kochani :) Choć do najmłodszych już raczej nie należę, dziś mam dla Was recenzję pudru i płynu micelarnego Selfie Project. Początkowo byłam do tych produktów nastawiona dość sceptycznie, bowiem aż tak młodziutka już nie jestem. Ale przekonało mnie działania przeciw wypryskom, a akurat w tamtym okresie borykałam się z tym okropnie. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, to zapraszam dalej.



"Seria Selfie Project została stworzona z myślą o nastolatkach – zarówno tych młodych ludziach, którzy dopiero wkraczają w okres dojrzewania, pełni obaw o swój nie zawsze korzystnie zmieniający się wygląd, jak i tych, którzy już od dłuższego czasu zmagają się z niedoskonałościami skóry i chcą im zapobiegać. Kosmetyki Selfie Project zapewnią młodej skórze odpowiednią pielęgnację, a ich regularne stosowanie pozwoli zrealizować ambitny projekt: piękniejsza, zawsze gotowa na selfie cera
!"
Ja należę raczej do tej drugiej grupy. Ale żeby nie przedłużać, zacznę może swoją recenzję od pudru.


Co obiecuje producent?

Matujący puder antybakteryjny, według obietnic producenta zawarta w składzie pudru witamina E - zwalcza wolne rodniki, chroni, działa przeciwzapalnie oraz przyspiesza gojenie ran i nawilża skórę. Cynk działa antybakteryjnie i gojąco, a Green Bamboo ma działać matująco i absorbująco sebum. Puder dodatkowo zawiera FotoCzułe Pigmenty, które mają tworzyć na skórze efekt Glamour, czyli wygładzić ją, wyrównać koloryt i optycznie poprawić jej wygląd. 

To tak w małym skrócie, żeby nie zanudzać Was tekstami od producenta.



Skład: Talc, Mica, Ethylhexyl Palmitate, Kaolin, Magnesium Stearate, Zea Mays (Corn) Starch, Sodium Potassium Aluminum Silicate, Zinc Oxide, Phenoxyethanol, Bambusa Arundinacea Stem Extract, Silica, Petrolatum, Cera Alba (Beeswax), Tocopheryl Acetate, Tin Oxide, Ethylhexylglycerin, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499.


Ja tak szczegółowo się na tym nie znam, więc wklejam go bardziej dla tych obeznanych w temacie. Na pewno nie zawiera parabenów, SLS, SLES i oleju parafinowego.

Czy obietnice producenta nie są tylko obietnicami? 

Po ponad miesiącu testowania, mogę stwierdzić, że puder (a przynajmniej w połączenie z płynem micelarnym), działa gojąco. Gdy tylko wyskoczyła mi na twarzy jakaś nieprzyjemna niespodzianka, które mam niestety w nawyku wyciskać, tworząc nieestetyczne rany, po użyciu płynu micelarnego i pudru, przygasała i goiła się szybciej niż przy używaniu innych produktów. Za to spory plus. Nie wiem do końca czy to zasługa płynu czy pudru, bo używałam ich razem, ale jak najbardziej z tego działania jestem zadowolona. Co do zwalczania wolnych rodników to nie jestem w stanie wiele powiedzieć, ale nawilżenia jakiegoś szczególnego to się po nim nie spodziewałam. Raczej nie nawilżał, ale i też nie wysuszał, więc kolejny plus. Co do matowienia, tu nie jest już tak pięknie. Efekt matowej cery nie jest niestety tak długotrwały jak na to liczyłam. Moja skóra nie jest już tak błyszcząca jak kiedyś, dlatego nie potrzebuje aż tak wielkiego zmatowienia. Jednak przy tym pudrze, strefa T błyszczy się już po jakichś 4-5 godzinach. Jeśli mam być szczera, to liczyłam troszkę na więcej. Puder jak najbardziej wygładza skórę, wygląda bardzo naturalnie, dobrze stapia się z różnymi podkładami. Nie sprawił, że automatycznie stałam się piękniejsza i polubiłam selfiki, ale ogólnie wygląda na twarzy dobrze. Więc tu kolejny plus. 



Plusem też jest niska cena, idealna na kieszeń nastolatek. Kosztuje 12.99 i można go dostać w Rossmannach.

Plusy:
- działanie antybakteryjne i gojące
- nie wysusza skóry
- jest dość tani

Minusy:
- kiepskie matowienie
- słaba wydajność (używam go miesiąc, a już powoli zaczyna przebijać się dno)

Mimo wszystko mogę polecić go wszystkim, którzy borykają się z problematyczną cerą, z wypryskami czy trądzikiem. Faktycznie działa gojąco i pomaga przygasić nieładnie wyglądające na skórze 'niespodzianki'.

A co sądzę o płynie micelarnym?

Producent obiecuje:

Producent obiecuje, że płyn ma oczyszczać, usuwać makijaż i sebum. Ma redukować wypryski, odblokowywać pory i matowić, łagodzić, a przy tym nie przesuszać. Producent deklaruje również, że płyn nie powinien podrażniać i idealnie nadawać się również do demakijażu oczu. Dzięki zawartemu w składzie cynkowi, zmiejsza sie produkcja serum oraz hamowany jest wzrost bakterii odpowiedzialnych za  niedoskonałości. Panthenol łagodzi podrażnienia i nawilża, a sok z aloesu koi i wspomaga gojenie zmian.


Skład: Aqua, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Zinc PCA, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Capryloyl Glycine, Xylitylglucoside, Hexylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Trideceth-9, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Citral, Geraniol, Limonene, Linalool.

Tutaj też nie ma parabenów, SLS, SLES i oleju parafinowego. 

Co ja sądzę o tym micelu?

Płyn jak najbardziej dobrze oczyszcza skórę, dobrze usuwa makijaż. Na prawdę całkiem fajnie sobie radzi nawet z cieniami i tuszem. Wiadomo, że z wodoodpornymi kosmetykami jest ciężko dość. Ale ogólnie i tak jest dobrze. Co do matowienia i zmniejszenia produkcji sebum, to nie jestem jakoś szczególnie przekonana, ale jak najbardziej łagodzi i przyspiesza gojenia wszelkich zmian. W połączeniu z pudrem działanie gojące jest na prawdę dobre. Z tego byłam tutaj najbardziej zadowolona.

Cena jest przeciętna, bo za 250 ml trzeba zapłacić 11.99. Ten produkt również dostępny jest w Drogeriach Rossmann. Ale myślę, że jest wart swojej ceny.

Plusy:
- dobrze zmywa makijaż
- fajnie oczyszcza skórę
- łagodzi wszelkie podrażnienia i wspomaga gojenie zmian

Minusy:
- mała pojemność
- średnia wydajność, choć nie też jakaś najgorsza 

Płyn również mogę polecić osobom borykającym się z niedoskonałościami, bo na prawdę dobrze wspomaga gojenie. 



Nie będę przedłużać, bo i tak wyszedł tasiemiec, więc tylko podsumuje krótko. Nie miałam całej linii, więc trudno mi oceniać całość, ale na podstawie tych dwóch produktów śmiem przypuszczać, że będzie to linia idealna dla osób, które mają problemy z niedoskonałościami, trądzikiem czy wypryskami. Produkty, których używałam nie  matują jakoś szczególnie dobrze, ale jakoś wielce mi to nie przeszkadzało. Najbardziej spodobało mi się działanie wspomagające gojenie i micelek na pewno kupię ponownie i będę go używać jak coś mi wyskoczy.

Produkty otrzymałam w ramach współpracy, ale moja opinia jest jak najbardziej rzetelna i zgodna z moimi subiektywnymi spostrzeżeniami. 
Więcej informacji o Selfie Project, możecie przeczytać na stronie producenta:



To, co? 
Strzelimy sobie selfie? :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Makijaż na każdą kieszeń , Blogger