Mascara Avon Big&False Lash - recenzja

Poszukiwania idealnego tuszu do rzęs są nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza, jeśli jest się posiadaczką rzęs krótkich, słabych i absolutnie nie podkręconych. Moje rzęsy są dodatkowo bardzo szybko się sklejają i są wyjątkowo wybredne pod względem szczoteczek. Bardzo nie lubią się z tymi cienkimi, silikonowymi, a służą im grube i masywne szczotki. Na mojej drodze stanął tusz do rzęs Big&False Lash - nowość firmy Avon. Spodobała mi się szczoteczka, więc postanowiłam go wypróbować. Czy spełnił moje oczekiwania? O tym dowiecie się czytając dalej :)


Opis produktu:
Tusz Avon Big & False Lash Volume Mascara rozczesuje i pogrubia rzęsy, zapewniając długotrwały efekt bez grudek, sklejania i rozmazywania. Opatentowana formuła 1000 mikrowłókien o różnych kształtach i wielkościach, które dokładnie dopasowują się i przylegają do rzęs, pogrubiając je i wygładzając dla efektu sztucznych rzęs. Dodatkowo szczoteczka Big & False Lash Volume Mascara o najbardziej pożądanym, ergonomicznym, migdałowym kształcie dociera do samej nasady kącików oraz dolnych rzęs, aby równomiernie wypełnić je mikrowłóknami.
Tusz dostępny jest w 3 kolorach: Black, Black/Brown i Navy. 



Ja posiadam odcień czarny. Tusz ma właściwości wydłużające i pogrubiające. Niestety nie jest wodoodporny.

Co o nim myślę? 
Zacznę od szczoteczki. Mimo, że jest dość gruba, to przyjemnie się z nią pracuje. Łatwo umalować rzęsy, żeby nie pobrudzić powieki. Moje rzęsy się z nią polubiły.  

 
Co do jakości i trwałości samego tuszu, to ogólnie jestem zadowolona. Ładnie wydłuża moje rzęsy, bardzo skutecznie je podkręca na dłuższy czas, daje im odcień pięknej, głębokiej czerni. Nie kruszy się, nie obsypuje. Przy malowaniu nie robią się grudki i nawet bardzo nie skleja moich rzęs, co jest nowością :D Jak dla mnie jest bardzo fajny do codziennego stosowania. Nie daje jakiegoś efektu wow, ale na co dzień sprawdzi się na pewno. Szkoda tylko, że nie jest wodoodporny ;)


Po pomalowaniu rzęs jedną warstwą kosmetyku, wyglądają one bardzo naturalnie, ale są przy tym wydłużone i podkręcona. Po przeczesaniu i nałożeniu drugiej warstwy stają się one dużo bardziej pogrubione i ich czerń zyskuję głębię koloru. Nawet przy dwóch warstwach nie tworzą się grudki i rzęsy nie są bardzo posklejane. 

Poniżej macie zdjęcie porównujące (od góry): rzęsy bez tuszu, po pierwszej warstwie tuszu i po drugiej warstwie. 


Jak same widzicie, efekt jest całkiem fajny :) 
Jako, że nie byłabym sobą gdybym tego tuszu z jakimś nie porównała, bo bardzo lubię zestawiać nowe tusze z tymi, których najczęściej aktualnie używam, porównałam więc tusz od Avon z mascarą Rimmel Wake Me Up, która ostatnio króluje u mnie na co dzień.


Różnicy na zdjęciach aż tak dobitnie nie widać, ale uwierzcie mi na słowo, że na żywo jest :) W ogóle to wybaczcie jakość zdjęć. Ta koszmarna pogoda absolutnie nie sprzyja fotografowaniu twarzy i oczu :) Ale do sedna, rzęsy po Big&False są grubsze, bardziej czarne, dłużej utrzymują podkręcenie i da się stworzyć jednak zdecydowanie lepszy efekt. Masara od Avon jest też trochę bardziej odporna na wodę niż Rimmel. Ogórkowe cudo spływa, gdy tylko zobaczy wodę :D Big&False wytrzymała chwilę zanim spłynęła :) Dlatego teraz przy codziennym makijażu częściej sięgam po mascarę z Avon, bo mimo wszystko jakościowo przebiła Wake Me Up.

Cena regularna w katalogu trochę odstrasza, bo jest to prawie 40 zł. Ale nie przejmujcie się, są na nią duże promocje. Ja swoją kupiłam za jakieś 16 zł chyba (nie pamiętam już dokładnie). Za takie pieniądze zdecydowanie warto ją nabyć :)

A Wy lubicie mascary Avon, czy raczej wolicie kupować tusze stacjonarnie?
Napiszcie koniecznie czym Wy malujecie rzęsy i czym sprawiacie, że wyglądają obłędnie :)

Pozdrawiam,

2 komentarze:

Copyright © 2014 Makijaż na każdą kieszeń , Blogger