Nowości My Secret - paletki: Fairy Tale, Autumn blossoms i Smokey Nudes - recenzja i makijaże

Hej kochani :) Dziś mam dla Was recenzje najnowszych, jesiennych paletek My Secret. Kto mnie śledzi na bieżąco, to już miał okazję zobaczyć jedną z nich i makijaż jaki dzięki niej stworzyłam - KLIK. Ale chce przedstawić je Wam po kolei, a zacznę od tej najbardziej dziennej :)


Paletką posiadającą najjaśniejsze odcienie jest MySecret - Fairy Tale.


Paletka składa się z 3 matowych cieni oraz jednego perłowego. Najjaśniejszy kolor to biel, która bardzo delikatnie wpada w beż. Jest taka lekko zgaszona. Biel jest matowa i na prawdę dobrze napigmentowana. Jak na tak jasny kolor, to rewelacja. Kolejny kolorek to taki lekko miodowy. Jest to na prawdę kremowy matt, ale jego pigmentacja akurat nie powala. Na powiekach jest mało widoczny, chyba że na białą kredkę. Pewnie dlatego, że jest to kolorek bardzo naturalny, wpadający odcieniem w odcień powieki (przynajmniej mojej). Idealny jak dla mnie do rozcierania. W lewym dolnym rogu znajduje się perłowy cień w odcieniu zgaszonego, starego złota. Jest mega kremowy i świetnie błyszczy, czego niestety zdjęcie nie oddaje. Nakładany pędzlem nie daje rewelacyjnych efektów, dlatego najlepiej nakładać go palcem, daje wtedy najładniejszy blask na oku. Ostatnim kolorem jest matowy brąz w dość ciepłym odcieniu. Kremowy i na prawdę przyjemny we współpracy. Pigmentację ma bardzo dobrą. 


Jak sami widzicie, pigmentacja jest świetna. Swatche robione bez bazy, jednym pociągnięciem palca. Na zdjęciu widać błysk złota.
A tu przykładowy makijaż, wykonany tą paletką - taki delikatny dzienniaczek :)



Kolejną paletką jest typowo jesienna piękność w odcieniach fioletu: My Secret - Autumn Blossoms


Jest to jedyna typowo kolorowa paletka tej serii, jednak odcienie wpisują się w jesienną aurę. Składa się ona z dwóch cieni matowych oraz dwóch satynowych. Odcień w górnym lewym rogu to delikatna, satynowa morelka. Delikatnie połyskuje na powiece i mimo, że jest to jasny kolor, to jest napigmentowana całkiem dobrze. Prawy górny róg to matowy róż, który ma bardzo interesujący odcień. Taki nieco przygaszony. Na powiece prezentuje się na prawdę niezwykle. Dodatkowo jest dość dobrze napigmentowany i bardzo kremowy, przez co przyjemnie się z nim pracuje. Fiolecik na dole jest nieco inaczej błyszczący niż odcień na górze. Powiedziałabym, że jest taki trochę metaliczny. Odcień śliwkowy, kojarzący się totalnie z jesiennymi owocami :) Na prawdę ładnie się prezentuję. Ostatnim kolorkiem z paletki jest średni brąz w ciepłym odcieniu. Idealny np. do zaznaczenia załamania powieki czy też przydymienia kącika. Paletką można stworzyć zarówno lekki, dzienny makijaż, jak i nieco mocniejszy na wieczorne wyjście. Kolory zestawione są tak, że na prawdę idealnie do siebie pasują i ze sobą współgrają.


Pigmentacja tak samo dobra jak w poprzedniej paletce. I mam wrażenie, że maty napigmentowane są lepiej niż te satynowe, a to się często nie zdarza :) 

Przykładowy makijaż, wykonany tą paletką - jak dla mnie dzienny :) Ale czarna kreska na linię wodną i można go szybko zamienić w wieczorowy :)


Ostatnią paletką z jesiennej kolekcji jest ta, którą już mieliście okazję zobaczyć. Zdecydowanie stała się moją ulubioną, dlatego też akurat ją kupiłam dla Was na rozdanie :) My Secret - Smokey Nudes


 Paletka zawiera w sobie jeden cień satynowy i trzy matowe. Satynowy jest ten pierwszy. Delikatny beż, ale na oku prezentujący się na prawdę ślicznie. Długo szukałam podobnego odcienia, ale nigdzie nie mogłam znaleźć żadnego, który prezentowałby się tak, jak chciałam. Ten się właśnie tak prezentuje, ale jego piękno zobaczycie dopiero w makijażu (w paletce niestety tego nie widać). Kolejny kolor to brąz w ciepłym odcieniu. Bardzo ładny, dobrze napigmentowany i bardzo kremowy. Kolejny brąz jest z kolei chłodny. Konsystencją przypomina poprzednika. Na samym końcu znajdziemy czerń. Ale nie jakąś byle jaką czerń. To na prawdę smolista czerń, czarna jak węgiel i murzyn w nocy. Totalna i absolutna czarność! :) Napigmetowana totalnie. Za takie pieniądze ciężko o tak dobrą, matową czerń - zwłaszcza w drogeriach stacjonarnych. Jestem nią totalnie oczarowana i zachwycona :) Cała paletka wpadła mi w oko najbardziej. Da się nią wyczarować zarówno dzienne makijaże, ale będzie też idealna do stworzenia wieczorowego smokey. Dla mnie osobiście też sprawdzi się idealnie jako opcja podróżna, właśnie ze względu na tą swoją uniwersalność, bo brązy nadadzą się idealnie do podkreślenia brwi. 


Jak widzicie czerń jest na prawdę czarna, a ten beżowy cień zaczyna pokazywać swoje piękno i ten cudny zgaszony odcień :)



Co do ogólnej specyfikacji cieni, to napiszę tu zbiorczo, bo bez sensu pisać pod każdą paletką osobno. Wszystkie co do formuły cieni, trwałości i rozcieralności są praktycznie takie same :)
Cienie rozcierają się świetnie. Szybko i jedynie odrobinę zanikają przy solidniejszym rozcieraniu. Pigmentacja cieni jest bardzo dobra. Niemal wszystkich, nawet tych jasnych. Kolor można budować. Maty nie są suche i tępe, a na prawdę bardzo kremowe. Bardzo wygodnie się z tymi cieniami pracuje, jednak potrafią delikatnie się obsypywać. Mi to nie przeszkadza, bo zwykle nakładam podkład już po pomalowaniu oczu. Bardzo dobrze trzymają się na powiece, nawet bez bazy długo wytrzymują, nie rolują się i nie zbierają w załamaniach. No i te kremowe maty... Po prostu idealne swoją konsystencją. Jak robiłam swatche to aż przyjemnie się wkładało w nie palce :D Generalnie paletki będą idealne zarówno dla początkujących jak i już zaawansowanych makijażystek. Pracuje się z nimi na prawdę prosto i przyjemnie, a makijaże tworzy się wyjątkowo szybko dzięki łatwości aplikacji i rozcierania. Firma My Secret po raz kolejny mnie nie zawiodła i stworzyła kolejne super paletki. Mam je w swojej kolekcji prawie wszystkie, ale ta Smokey Nudes chyba zdecydowanie podbiła moje serce i stanie się ulubieńcem :) Jest aktualnie do wygrania w rozdaniu

http://makijaz-na-kazda-kieszen.blogspot.com/2015/09/rozdanie-mariza-my-secret-hean-garnier.html

Paletki dostępne w Drogeriach Natura w cenie 13.99 (obecnie w promocji 11.99) :) Wychodzi po 3.5 za cień :D Jak dla mnie to jak za darmo za cienie takiej jakości :) Jedynym minusem, jakim w nich dostrzegam jest kiepskie opakowanie, które okropnie się rysuje. Nie jest jakoś szalenie niewytrzymałe, bo paletki z tej serii upadały mi już wielokrotnie i ani jedna się nie popsuła, a cień nie rozsypał. Jedynie to rysowanie jest trochę uciążliwe. Ale czego więcej chcieć za taką cenę? :)

Zachęciłam Was do kupna tych cudeniek?
Bo jak dla mnie są absolutnie genialne i warte każdej złotówki, wydanej na nie. 
Macie którąś z tych paletek My Secret? Lubicie? :)
Piszcie koniecznie!

Pozdrawiam,

16 komentarzy:

  1. Kolory mają super :)
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne paletki :) i jeśli chodzi o pigment są spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tą z kolorem śliwkowym :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tam 2 palety i jestem w nich zakochana, mają świetną pigmentację i naprawdę ciekawe kolory.
    Dzisiaj nawet zrobiłam makijaż z wykorzystaniem wyłącznie jednej z tych palet :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsza paletka ma super kolorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Autumn Blossoms jest przepiękna, muszę kupić <3

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Makijaż na każdą kieszeń , Blogger