Nowe nabytki z Cocolita.pl - pędzle Hakuro, rzęsy Ardell i paletka Sleek Ultra Mattes v2 Darks

Hej kochani moi. Jestem tak zapracowana ostatnio, że musicie się przyzwyczaić, że przez wakacje będzie mnie tu mniej. No ale ważne, że będę choć trochę :) Ostatnio uczyniłam sobie małe zakupy na stronie cocolita.pl. Kupiłam kilka perełek, na które czaiłam się od dawna :) Chcecie zobaczyć je z bliska? :) To zapraszam dalej :)


Zacznę od samego zamówienia na stronie tej drogerii. Ogólnie to jestem bardzo zadowolona. Zakupy poszły sprawnie i bez problemu. Akurat trafiłam na -10% z okazji Dnia Dziecka, więc jeszcze troszkę zaoszczędziłam. Paczuszka elegancko zabezpieczona, dużo folii bąbelkowej :D Wszystko dotarło do mnie w stanie nie naruszonym. Gratis dostałam dwa pyszne cukiereczki, widoczne na zdjęciu :)

To zacznę od pędzelków :) Chorowałam na ten zestawik już dość długo. Dostaniecie go TUTAJ - KLIK, w cenie 99,90. Dlaczego akurat ten zestaw? Bo zawiera pędzelki, których mi w zbiorach brakowało: top flat do podkładu, jajeczko do konturowania, skośny do kresek i brwi (moje dotychczasowe mnie nie zachwycają). Zestaw zawiera też dwa pędzelki do nakładania i rozcierania cieni, których nigdy zbyt wiele :)


Jako pierwszy, pędzelek H50s, czyli mniejszy brat H50. Niestety trudno mi się o nim obiektywnie wypowiadać, bo jeszcze nie miałam żadnego pędzla tego typu. Jednak pierwsze wrażenie zrobił na mnie bardzo dobre. Łatwo i szybko rozprowadza się nim podkład, nie pochłania go zbyt wiele i da się nim dotrzeć w każde miejsce na twarzy. Ten i pozostałe pędzle, które kupiłam, na pewno doczekają się dłuższej recenzji, gdy tylko poużywam ich trochę dłużej :)


H13, to typowe jajeczko. Super nadaje się do nakładania rozświetlacza. Idealnie sprawdzi się też do konturowania, jednak Ci z mniej wprawną ręką muszą uważać, bardzo łatwo narobić sobie nim plam, bo jest bardzo zbity. Jak dla mnie ogólnie spisuje się super. Dłuższa recenzja niebawem :)


H77, to typowy rozcieraczek. Kształtem przypomina mi pędzel do rozcierania z Oriflame, jest jednak dużo bardziej zbity i nieco mniejszy. Pierwsze wrażenie? Genialnie się nim rozciera. Spiczasta końcówka i zbite włosie sprawiają, że da się nim rozetrzeć nawet najbardziej oporne cienie :) Więcej dowiecie się o nim wkrótce :)


H79 to mały, biały puchatek. Producent zaleca, aby nakładać nim cienie i ewentualnie łączyć granice kolorów. Dla mnie jest super do rozcierania. Wyglądem przypomina mi 356N z Era Minerals, który posiadam w swoich zbiorach. Ten jest jednak bardziej zbity i mniej rozczochrany :) Recenzja pojawi się na pewno :)


Ostatnim z zakupionego zestawu jest H85. Jest to skośny pędzelek do kresek czy brwi. Do eyelinera się nadaje tak średnio, bo jest dość spory. Da się nim namalować kreseczkę dzięki temu, że włosie ma zbite i jest cienki. Jednak przez jego wielkość trzeba się troszkę namęczyć :) Ale do brwi spisuje się idealnie. Chyba stanie się moim ulubionym skośnym pędzelkiem spośród dotychczasowo posiadanych :)

Kolejnym zakupionym produktem, są rzęsy Ardell Demi Wispies. Jak już nie raz wspominałam, nie potrafię przyklejać sztucznych rzęs. A właściwie nie potrafiłam. Bo z tymi cudaczkami nauczyłam się błyskawicznie. Są genialne dla osób, które mają problemy ze sztuką naklejania rzęsek. Ale osoby z wprawnymi rękami na pewno też będą zachwycone. Są bardzo delikatne, wyglądają naturalnie i kobieco. Ale pełna recenzja i makijaże z nimi w roli głównej na pewno się jeszcze pojawią.


Ostatnim zakupem była paletka Sleek Ultra Mattes v2 Darks. Ostatnio pokochałam matt na powiece, dlatego nikogo nie powinno dziwić, dlaczego wybór padł akurat na ten egzemplarz :) Kolorki super :) Większość to ciemne maty. Pigment bardzo fajny. Nawet biały jest świetnie napigmentowany. Poniżej zdjęcia paletki i swatche.



Jak widzicie pigmentacja na prawdę bardzo fajna. Bez bazy! :) Tylko beże słabo widoczne. Reszta, wszystkie ok. Nawet biel! :)

Z zakupów na stronie cocolita.pl byłoby na tyle :) Ale to jeszcze nie koniec zakupowych nowości! :) W sobotę, w drodze na uczelnie, w trakcie oczekiwania na autobus miejski, zajrzałam do drogerii przy przystanku :) Dużo tam było cudów, które na ogół można znaleźć tylko w sieci, dlatego coś czuje, że zostanę stałą klientką tej drogeryjki :) Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to paletki Make Up Revolution. Uznałam, że skoro już tam jestem, to grzechem by było nie skorzystać i nie kupić. No i kupiłam :) Matową oczywiście :) Tak, że jak już się ogarnę to możecie spodziewać się recenzji również i jej, a także porównania matów MUR z matami Sleeka. Zdjęć paletki i swatchy jeszcze nie zrobiłam, ale postaram się to jak najszybciej ogarnąć.

A teraz makijaż, jaki wykonałam paletką Sleekowską :)











A to jeszcze w starym kolorku włosów :D Teraz mam takie :D


Z nowości by było na tyle :)
Teraz czekajcie na recenzję tych wszystkich cudeniek. 
Macie może coś z tego? 
Jak się u Was sprawdza?
A mój nowy kolorek jak Wam się podoba? :)

Pozdrawiam,

2 komentarze:

Copyright © 2014 Makijaż na każdą kieszeń , Blogger